Fr. James in the Polish Press. Retreat in Warsaw 8-11 Nov. 2014


Podczas rekolekcji blisko 50 kapłanów wraz z o. Jamesem sprawowało Eucharystię,
a podczas gdy ojciec głosił nauki, udzielali sakramentu pokuty (M. BORAWSKI)

Czwartek, 20 listopada 2014, Nr 269 (5111)

http://www.naszdziennik.pl/wp/114099,przemienic-swoje-zycie.html

Przemienić swoje życie

Piotr Czartoryski-Sziler

Wiele nawróceń oraz duchowych i fizycznych uzdrowień – to owoce listopadowych rekolekcji z o. Jamsem Manjackalem MSFS, w których wzięło udział ponad 7500 osób z Polski i z zagranicy, w tym bardzo dużo rodzin z małymi dziećmi.

Wielka hala Centrum Targowo-Kongresowego w Warszawie wypełniona po brzegi. Widać osoby w każdym wieku, zarówno starsze, w średnim wieku, jak i młodzież, są wielodzietne rodziny i chorzy na wózkach inwalidzkich. Wszyscy w skupieniu, śpiewając pieśni uwielbienia, czekają na o. Jamesa Manjackala. Uwagę zwracają małe dzieci, które siedzą na kocach i śpiworach. Mają ze sobą zabawki i jedzenie, widać ich rodzice chcą, by także i one doświadczyły mocy modlitwy, którą tutaj wyraźnie można odczuć. Atmosferę wielkiego rozmodlenia przerywa nagle okrzyk radości. Za ołtarzem pojawia się bowiem hinduski charyzmatyk. Wjeżdża na wózku inwalidzkim, pchany przez dr. Ricardo Febresa Landauro, swego zaufanego współpracownika. Gdy o. James wstaje na chwilę, witając uczestników rekolekcji, zrywa się burza oklasków, które długo nie milkną. Słychać śpiew „Dzięki, Jezu”. Tak zaczyna się pierwszy dzień listopadowych rekolekcji z o. Jamesem Manjackalem w Warszawie, już drugich tu w tym roku. – Byłem tutaj w maju, ale wówczas nie mogłem wstać z wózka inwalidzkiego, a dziś jestem w stanie wstać i chodzić przy balkoniku. Wiem, że wszyscy modliliście się o moje zdrowie – mówi charyzmatyk.

Otwarci na Boga

Trudno w kilku słowach streścić wszystkie nauki, jakie od 8 do 11 listopada głosił w Warszawie o. James Manjackal. Ciężko także oddać w pełni klimat tamtych dni. Można jednak stwierdzić, że dla osób biorących udział w rekolekcjach te cztery dni były w tym momencie najważniejszymi w ich życiu. Widać to było po ich rozpromienionych twarzach, długich kolejkach do spowiedzi i godzinach spędzonych na modlitwie. Mimo że każdego dnia rekolekcje trwały od rana do wieczora, ludzie ociągali się z opuszczeniem hali Centrum Targowo-Kongresowego. Ze śpiewem na ustach i uniesionymi w górę rękoma nieustannie chwalili Pana Boga i dziękowali Mu za wszystko, co czyni w ich życiu. – Żyjesz, Chryste, we mnie, więc nie ma we mnie miejsca na smutek, na żal. Jest we mnie dziękczynienie i uwielbienie – powtarzali za o. Jamesem. – Pragniemy więcej Twej mocy, więcej Twej łaski, Panie Boże, będziemy Cię chwalić do końca – rozchodziło się po hali głośne wołanie.

Hasłem przewodnim rekolekcji były słowa zaczerpnięte z Ewangelii według św. Łukasza: „Wypłyń na głębię”. Pomagać w zrozumieniu prawd wiary mieli święci i błogosławieni, których relikwie znajdowały się na ołtarzu, m.in. św. Siostry Faustyny czy bł. Bronisława Markiewicza.

– Jedną z konsekwencji grzechu jest choroba. Kiedy grzeszymy, tkwimy w potępieniu, jesteśmy oddaleni od Boga, należymy do szatana, a nasza dusza umiera. Wtedy tylko, kiedy nasze serce jest święte, Jezus może nas uzdrowić – podkreślał o. Manjackal. Dodawał, że Bóg ma wszystkie błogosławieństwa, jakich potrzebujemy, by zmienić starego człowieka, który jest w nas, w człowieka odnowionego powiewem Ducha Świętego. – Jezus przyniósł na ten świat błogosławieństwo uwolnienia, złamania przekleństw – podkreślał. W czasie rekolekcji przed wystawionym Najświętszym Sakramentem duchowny modlił się o uzdrowienie wewnętrzne zebranych ludzi, prosząc Boga o uleczenie wszystkich ich zranień i negatywnych przeżyć od czasu poczęcia w łonie matki do chwili obecnej. Na twarzach wielu osób pojawiały się wtedy łzy.

– Tylko Jezus może przejść przez całą przeszłość życia człowieka, przynosząc mu uzdrowienie i nowe życie. Krew Jezusa obmywa i oczyszcza naszą podświadomość i każdy, kto wierzy w Najświętszą Eucharystię, może tego doświadczyć – nauczał charyzmatyk.
 

Potrzeba wewnętrznego uzdrowienia

Doktor Ricardo Febres Landauro pochodzący z Peru, który kilkanaście lat temu nawrócił się na rekolekcjach o. Manjackala po cudownym uzdrowieniu ze stwardnienia rozsianego jego matki, podkreślał, że obecnie przyczyną odsuwania się wielu ludzi od Boga jest oziębłość ich serc.

– 30 proc. populacji Europy cierpi dziś na depresję, 15 proc. z powodów różnych fobii i lęków, a 75 proc. małżeństw obecnie kończy się rozwodem – stwierdził lekarz. Sam jest psychiatrą. Prowadzi klinikę w Salzburgu w Austrii. Co roku zgłasza się do niego ogromna ilość ludzi cierpiących z powodu rozmaitych dolegliwości. Ich leczenie zaczyna od modlitwy.

– Wielu z nich wybucha płaczem, inni trzęsą się ze strachu lub paniki. Na początku daję im krzyż i proszę, by wyobrazili sobie ukrzyżowanego Pana i ofiarowali Mu wszystkie swoje problemy. Mówię im: Krew Chrystusa spływa teraz na ciebie i twe problemy. I co się dzieje? Ludzie, którzy przed chwilą płakali z rozpaczy, teraz płaczą z radości. Razem modlimy się do Jezusa – mówił dr Richi.

Współpracownik o. Jamesa dodał, że zmianę na lepsze odczujemy w swoim życiu dopiero wtedy, kiedy zaczniemy się modlić, bo wówczas dośwadczymy miłości Chrystusa. Stwierdził, że od świętych różni nas to, że oni otwierali swoje serca na działanie Bożej miłości, modląc się codziennie około trzech godzin. My tego czasu dla Boga mamy niestety bardzo mało.

– Bycie kochanym przez Boga przez godzinę dziennie przez 365 dni w roku naprawdę zmieni to, kim jesteś. Picie alkoholu przez godzinę przez 365 dni w roku też zmienia to, kim jesteś. Zatruwanie się pornografią godzinę dziennie przez 365 dni w roku rzeczywiście też cię zmieni. Krytykowanie żony czy męża przez godzinę dziennie przez 365 dni w roku zmieni nie tylko ciebie, ale to, kim jest twoja żona czy mąż. A więc przyzwyczajenia zmieniają nas – skwitował lekarz.

Doktor Richi stwierdził również, że współcześnie wielu ludzi traktuje zazdrość i zawiść wobec tego, co inni posiadają, jako rekompensatę za ich poczucie niższości. Obżarstwo staje się dla nich często jedyną formą pocieszenia czy ukojenia, zaś chciwość i chęć posiadania coraz większej ilości dóbr bazuje na głębokim lęku przed ubóstwem. W podobny sposób pycha staje się rekompensatą za to, że byliśmy czasem w życiu upokarzani, a lenistwo rekompensatą depresji.

– Im bardziej jesteśmy wystawieni na te grzechy, tym głębsze i bardziej poważne będą rany zadane przez te grzechy w waszym życiu – ostrzegał lekarz. Stąd centralnym punktem rekolekcji były modlitwy o uzdrowienie oraz wylanie Ducha Świętego. W czasie ich trwania o. James Manjackal wypędzał złe duchy, mocą modlitwy zrywał więzy rozmaitych zniewoleń i przekleństw. Słychać było wówczas nienaturalne krzyki i śmiech, a wielu poddanych działaniu szatana było wynoszonych przez kilka osób. Choć widok szarpiącej się i krzyczącej, często drobnej fizycznie osoby, z którą czterech silnych mężczyzn nie mogło sobie poradzić, mroził krew w żyłach, to jednak o. James prosił, by nie skupiać na nich uwagi, tylko w modlitwie otworzyć serca na działanie Ducha Świętego. – Gdy Jezus Chrystus, jedyny Syn Boga, przywracał ślepym wzrok, głuchym słuch, a umarłym życie, wszystko to czynił przez Ducha Świętego. Duch Święty kierował każdym krokiem Jezusa, a także prowadzi każdego naśladowcę Chrystusa – mówił charyzmatyk.

W czasie wylania Ducha Świętego wiele z osób doświadczyło zaśnięcia w Duchu Świętym. Ojciec Manjackal osobiście modlił się też nad dziećmi, kładąc każdemu ręce na głowę.

– Nigdy nie zapomnę tej atmosfery i poczucia jedności, która panowała tutaj między ludźmi. Długo wahałem się, czy wziąć udział w tych rekolekcjach. Cieszę się, że tu jednak przyszedłem, bo wyczuwało się tutaj wyraźnie Bożą obecność. Po wylaniu Ducha Świętego czuję się tak lekko, czuję także potrzebę częstej modlitwy – powiedział „Naszemu Dziennikowi” pan Andrzej, który na rekolekcje przyjechał z Otwocka.

– Jestem tutaj po raz drugi, pierwszy raz wzięłam udział w rekolekcjach w maju. Ojciec James Manjackal jest wspaniałym kapłanem, żaden inny jak dotychczas nie potrafił tak szeroko otworzyć mojego serca na Boga. Jestem mu za to bardzo wdzięczna. Te rekolekcje zmieniły moje życie, czuję, że zostałam uleczona z wielu zranień, mam także w sobie głęboką potrzebę dążenia do świętości – dodała pani Anna z Warszawy.

Słuchając tych świadectw, trudno się dziwić, że sam o. Manjackal tak bardzo lubi wracać do Polski. Sam twierdzi, że w Polsce dokonuje się więcej nawróceń i uzdrowień niż w innych krajach.

– Wy, Polacy, otwieracie swoje serca na Słowo Boga. I naprawdę głęboko się spowiadacie, a potem podejmujecie mocną decyzję na życie w świętości. Dlatego Pan Bóg wylewa na was tyle błogosławieństw, uzdrowień i uwolnień. I dlatego tak bardzo lubię przyjeżdżać tutaj, do Polski. W innych krajach, gdzie głoszę rekolekcje, ludzie mają serca zamknięte na Boga. A kiedy serce jest zamknięte, Pan wejść nie może – stwierdził charyzmatyk.

Organizacji rekolekcji podjęła się parafia Matki Bożej Dobrej Rady w Miedzeszynie, a ich muzyczną oprawę przygotowała schola z parafii Ojców Pallotynów z Otwocka. Codzienną Mszę św. z o. Jamesem sprawowało blisko 50 kapłanów, którzy posługiwali także w sakramencie pokuty.
 

Przemienić swoje życie

Piotr Czartoryski-Sziler